Vincent van Gogh – artysta, czy szaleniec? Z wizytą w Auvers-sur-Oise

Dla jednych natchniony artysta, dla innych zwykły szaleniec. Niedoceniany za życia, dziś jest uznawany za jednego z największych malarzy w historii. Prace Vincenta van Gogha są inspiracją dla wielu współczesnych twórców. Mało kto jednak wie, że Vincent postanowił zostać artystą dopiero w wieku 27 lat! Jak widać, nigdy nie jest za późno na odkrywanie talentu.

IMG_0833.JPG
Ślady Vincenta w Auvers-sur-Oise. W wielu miejscach związanych z artystą można spotkać takie znaki na drodze. Spacerując, koniecznie patrzcie pod nogi. Symbole są bardzo małe i łatwo je przeoczyć.
Poszukiwanie własnej drogi

Van Gogh był synem holenderskiego pastora. Jako nastolatek został zatrudniony przez wuja, jako handlarz dziełami sztuki. Często wyjeżdżał do Londynu, chłonął sztukę, odkrywał z zaciekawieniem skarby piśmiennictwa. To tu przeżył swój pierwszy zawód miłosny, który doprowadził do tego, że stracił pracę. W niedługim czasie udało mu się zdobyć posadę asystenta nauczyciela. Nie odnalazł się jednak w tej roli. Z czasem zaczął bardzo interesować się religią. Do tego stopnia, że postanowił zostać kaznodzieją. Mimo, że studiów teologicznych nigdy nie ukończył, ewangelizacja stała się jego misją. Dwa lata spędził w belgijskim zagłębiu węglowym Borinage. Na początku wydawało się, że Vincent nareszcie odnalazł własną drogę. W swoich listach do brata opisywał rzeczywistość, z którą zmaga się każdego dnia, dołączał również szkice. To właśnie tu, pośród braci górniczej Vincent odkrył, że jego prawdziwym powołaniem nie jest sutanna, lecz sztaluga. Porzucił swoją misję uzdrawiania dusz i postanowił zostać malarzem.

starry-sky-1948523_1920.jpg
Gwiaździsta noc, 1889
Wieczna tułaczka

Na wieść o nowej pasji syna, rodzice Vincenta wyrzucili go z domu. Nikt poza bratem Theo nie wierzył w jego talent. Vincent był nieszczęśliwy, nie miał pieniędzy, a poczucie niezrozumienia sprawiło, że do reszty zatracił się w malarstwie. Zapisał się na studia w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych w Brukseli, lecz lekcje rysunku nie szły mu zbyt dobrze. W tym momencie poznał także nową miłość, Sien Hoornik. Związek z wiejską prostytutką nie był tym idealnym, otoczenie potępiło artystę, lecz ten odnalazł w tej relacji ukojenie dla swojej zbolałej duszy. Dużo malował. Wkrótce jednak problemy dnia codziennego zaczynały przerastać parę kochanków, rozstali się. Vincent został sam, niedługo potem umarł jego ojciec. Tułał się w poszukiwaniu miejsca, w którym mógłby zaznać spokoju, lecz spotykały go jedynie przykre przygody. Jego stan się pogorszył. Choroba psychiczna postępowała. Kiedy 1886 roku Vincent spotyka swojego brata, ten jest przerażony jego stanem. Postanowił zamieszkać z nim na trochę w Paryżu. Tu artysta rozkwita. Pobyt na Montmartre jest jak balsam. To również czas zawierania przyjaźni. Vincent poznał między innymi Moneta, Sisleya, Renoir’a, Pissarro, a także Cézanne’a, Toulouse-Lautreca, Degasa i Gauguina. Czas spędzony w Paryżu to zdecydowanie jeden z najbardziej pozytywnych okresów w życiu Vincenta. Sielanka nie trwała jednak długo, bracia doszli do wniosku, że dla dobra ich relacji powinni mieszkać oddzielnie. Van Gogh wyjechał do Arles.

post-impressionist-1428142_1920
Słoneczniki, 1888

Okres pobytu Vincenta w Arles często nazywany jest żółtym. Artysta dużo malował, inspiracją były dla niego sielskie klimaty południa Francji. Powstały słynne Słoneczniki, Kawiarniany taras w nocy i Gwiaździsta noc. W Arles odwiedził przyjaciela również Gauguin. Przez wiele miesięcy wiedli wspólne, szczęśliwe życie. Pewnego dnia doszło między nimi do kłótni. W przypływie szaleństwa, Vincent odciął sobie ucho.

Auvers-sur-Oise

Po tych wszystkich, tragicznych wydarzeniach, brat Vincenta postanowił umieścić go w Auvers-sur-Oise. Liczył na to, że klimat spokojnej, podparyskiej miejscowości dobrze wpłynie na Vincenta. Malarz spędził tu 70 dni. W tym czasie powstało aż 80 obrazów.

27 lipca 1890 roku Vincent został znaleziony z raną postrzałową klatki piersiowej. Po dwóch dniach artysta zmarł.

IMG_0862.JPG
Grób Vincenta na cmentarzu w Auvers-sur-Oise

Dziś wioska zyskała rozgłos na całym świecie. Ściągają tu miłośnicy malarstwa, by przemierzać ścieżki, którymi niegdyś podążał Vincent. W wielu miejscach, które zostały uwiecznione przez artystę na płótnie, można znaleźć tablice z reprodukcjami.

IMG_0855
Kościół w Auvers-sur-Oise
IMG_0871
Pole pszenicy z krukami, 1890

Auberge Ravoux, to miejsce, w którym Vincent zamieszkał w Auvers. Dziś znajduje się tam restauracja, można również wynająć pokój.

IMG_0903.JPG
Auberge Ravoux
IMG_0908.JPG
Niegdyś dom Vincenta van Gogha

IMG_0915

IMG_0897.JPG
Auberge Ravoux

Wioska jest bardzo malownicza. Kolorowe okiennice, kwiaty, natura na wyciągnięcie ręki. Jeśli szukacie spokojnego miejsca na weekend, powinno Wam się spodobać. Auvers-sur-Oise położone jest w odległości ok. 30 km na północ od Paryża. Można tam dojechać transportem publicznym (rer H).

IMG_0846.JPG
Auvers-sur-Oise
IMG_0842.JPG
Kościół w Auvers-sur-Oise
IMG_0930.JPG
Auvers-sur-Oise

IMG_0838.JPG

IMG_0924.JPG
Muzeum Absyntu, czyli moje największe rozczarowanie. Otwarte jedynie w soboty i niedziele. Pocałowałam klamkę.
IMG_0835.JPG
Na każdym kroku można spotkać wesołe malunki
IMG_0859.JPG
Droga prowadząca na cmentarz, na którym jest pochowany Vincent van Gogh

IMG_0875.JPG

IMG_0830.JPG
Nawet skrzynki na listy przypominają o tym, że to wioska wielkiego artysty
Praktycznie

Mapa Auvers-sur-Oise z najważniejszymi zabytkami

Dom Vincenta Van Gogha: otwarty od 1 marca do 26 listopada. Restauracja czynna w porze obiadowej (12.00-14.00), od środy do niedzieli. Pokój Van Gogha dostępny dla zwiedzających od 1 marca do 29 października. Od środy do niedzieli,w godz. 10.00-18.00.

 

 

 

Reklamy

52 Replies to “Vincent van Gogh – artysta, czy szaleniec? Z wizytą w Auvers-sur-Oise”

  1. W każdym artyście jest odrobina szaleńca, jakkolwiek banalnie to brzmi. Dlatego wspólnym mianownikiem wielu artystów – w tym i Vincenta – jest to poczucie wyobcowania i niezrozumienia.

    Całkiem przyjemny tekst, fajnie, że prowadzisz narrację pod zdjęciami, co świetnie urozmaica zapoznawania się z treścią wizualną 😉

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Czasami banały wydają się tak oczywiste, że przechodzimy obok nich obojętnie. W przypadku artystów, to „szaleństwo” jest często kluczem do zrozumienia ich twórczości. Dziękuję Ci bardzo za komentarz, cieszę się, że się podobało 😊

      Polubienie

  2. Osobiście bardzo lubię prace Van Gogha, szczególnie obrazy nocne. Ostatnio miałam okazję podziwiać jego dzieła w galerii watykańskiej, to było dobre doświadczenie.
    Bardzo polecam sfabularyzowaną biografię Vincenta – „Pasja zycia” Stone’a – oferuje nieco inne spojrzenie na temat, ale jakże godne uwagi 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dla mnie Vincent może i był szaleńcem, ale i jednym z najlepszych artystów wszech czasów. Jedno z drugi moim zdaniem się nie wyklucza. Kilku tych informacji nie znałam, ale jego historia nadawałaby się na niejdeną książkę.
    Swoją drogą to miasteczko jest przepiękne i wcale nie dziwię się, że inspirowało Van Gogha do tworzenia tylu dzieł.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Fajne te miasteczko. Nie powiedziałabym, że 27 lat to tak późno na znalezienie swej drogi życiowej. Generalnie osoby 20-kilku-letnie to jeszcze młodzi ludzie, nawet lepiej jak ktoś będzie bardziej świadomy swojego wyboru. A znam takich, którzy swoją ścieżkę znaleźli po 40-tce 😉

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Godny uwagi jest zbiór korespondencji miedzy artystą a jego bratem Theo – „Listy do brata”. Odkąd to przeczytałam mam nadzieję, że kiedyś uda mi się pojechać na wycieczke tropami van Gogha, a Ty mi o tym właśnie przypomniałaś 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  6. Może drugi komentarz uda się dodać? 🙂 Poprzedni mi skasowało.

    Van Gogh przeżył tyle cierpień, smutków, niepowodzeń, że jego wrażliwa dusza artysty nie miała wyboru i padła pod naporem tego wszystkiego. Chyba w każdym artyście jest coś z szaleńca, ale tego pozytywnego. Bo chaos trzymany w ryzach potrafi tworzyć zamiast niszczyć.

    Polubienie

  7. Ciekawą miał historię, nie byłam jej świadoma poza kilkoma najbardziej znanymi faktami. W jego obrazach jest coś co przyciąga. I zgadzam się z opinią, że w każdym artyście jest odrobina szaleństwa. Zawsze patrzą oni inaczej na świat i to sprawia, że się świetni w tym co robią.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Zawsze mnie fascynował, ja zaczęłam malować w wieku 49 lat i chyba nie wychodzi mi to jak jemu niestety. Zawsze jednak mówię, że kto wie, Vincent też późno zaczynał. Ładne zdjęcia, lubię tu do ciebie zaglądać, lubię Francję i wszystko co z nią związane. Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

  9. Nigdy nie interesowałam się mocno kulturą, a raczej samym malarstwem, ale prace van Gogha są mi znane i kilka z nich bardzo mi się podoba. Co do pytania z tytułu – w każdym artyście kryje się odrobina z szaleńca, z przynajmniej takie odnoszę wrażenie 😛

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s