Moje małe bolączki w kraju wina

Dziś trochę Wam pomarudzę o tym, co mnie irytuje w tej pięknej Francji, kraju wina. Pogoda niestety nie sprzyja, więc narzekanie przychodzi mi zdecydowanie łatwiej. Nie żeby zrzędzenie należało do czynności wymagających ogromnego wysiłku (w końcu to nasz narodowy sport… :P), ale do rzeczy:

~ Francuska biurokracja – o tym chyba nie muszę się rozwodzić. Każdy, kto chociaż przez chwilę miał okazję pomieszkać we Francji, z pewnością przekonał się się, jakim problem potrafi być np. założenie zwykłego konta w banku. Podobnie rzecz ma się z numerem sécurité sociale i carte vitale. Kiedy zaczęłam się o nie ubiegać, złożyłam wszystkie potrzebne dokumenty. Po jakimś czasie otrzymałam list, że brakuje im dokładnie tych pism, które już raz zaniosłam do CPAM (Caisse primaire d’assurance maladie). Wysłałam poleconym ponownie, chociaż gotowało się we mnie. Miesiąc później przyszedł do mnie identyczny list, tym razem sprawę olałam i nagle, w niewyjaśniony sposób okazało się,że wszystko złożyłam tak jak należy. Chyba nie ma innego sposobu na francuską biurokrację, jak tylko uzbroić się w cierpliwość i przymknąć oko na ich przejaskrawioną uprzejmość (patrz punkt kolejny).

~ Nadmierna uprzejmość – o ile do powitania Bonjour ! Ça va? zdołałam już przywyknąć i mało tego, nawet mi się to spodobało (oui!), o tyle przesłodzone je suis vraiment désolée pani w okienku, która nie wie nic o Twojej sprawie,przyprawia mnie o ból głowy. Francuzi zawsze będą dla Ciebie mili, nawet wbijając Ci przysłowiowy nóż w plecy.

~ Bisous – wyobraźcie sobie francuską domówkę na ok. 20 osób. Wchodzicie i nie ma opcji, by po prostu rzucić salut! Nie, nie… Przecież trzeba się przywitać i dać każdemu bisous. Jakoś w okolicach wakacji leciałam samolotem z Paryża do Warszawy. Obok mnie usiadła młoda mama z 5 letnim synkiem. Mały, znudzony podróżą, w pewnym momencie zaczął śpiewać na cały głos: „W Polsce będziemy się bawić! W Polsce będziemy chodzić na wycieczki! Iiii…nie będziemy dawać bisouuuuuuus!” Ach, jak bardzo go rozumiałam! 😀

~ Godziny otwarcia – wiele placówek ochoczo korzysta z 2 godzinnej przerwy à midi. Pory posiłków we Francji to świętość a restauracje otwarte są jedynie w określonych godzinach. I tak, zapomnijcie np. o załatwieniu czegoś w banku między 12 a 14. Można spotkać się również z tym, że wielu prywatnych przedsiębiorców nie pracuje w poniedziałki (np. fryzjer, agencje nieruchomości, także niektóre banki).

~ Strajki – trzeba przyznać Francuzom, że strajkować potrafią i robią to niemalże cały czas. Kiedy tylko dostrzegam pracowników obsługi metra, którzy rozdają fiszki z wielkim napisem mouvement social, zapala mi się czerwona lampka. Znowu? :/ Na dowód, ostatni strajk RATP i SNCF miał miejsce…w środę.

subway-101639_960_720

~ Miejsca w kinie – dlaczego? Bo nie mogę sobie zarezerwować swojego ulubionego rzędu i konkretnego miejsca. Rezerwacja obejmuje jedynie liczbę miejsc. No jak tak można? Pojawianie się w kinie sporo przed czasem raczej nie jest moją dobrą stroną (przecież i tak wyświetlają reklamy), dlatego zazwyczaj pozostaje mi dreptanie do pierwszych rzędów. A jak już jesteśmy przy przemyśle filmowym, to pozwolę sobie jeszcze ponarzekać na dubbing. Wiem, że stosowanie lektora to raczej domena krajów byłego Związku Radzieckiego, ale oglądanie anglojęzycznych produkcji z francuskim dubbingiem woła o pomstę do nieba.

~ Confitury – lubię słodycze i deseru nigdy sobie nie odmówię, ale po jednej łyżeczce tutejszych konfitur odpadam. Cukru w nich tyle jak z Paryża do Warszawy. Nie mam pojęcia, jak niektórym Francuzom udaje się jeść tak słodkie śniadania każdego dnia.

jam-724735_960_720

To sobie ponarzekałam…! 😀 Weźcie proszę poprawkę na to, że czasem trzeba. Tak po prostu wyżalić się, wyrzucić z siebie negatywne emocje i iść dalej.

Żebyście nie pomyśleli, że Francja jest taka bleeee i fuj, to następny wpis będzie o samych pozytywach. W gruncie rzeczy, nie byłoby mnie tu gdyby wszystko było takie okropne.

Dobrego dnia! :*

Reklamy

7 Replies to “Moje małe bolączki w kraju wina”

  1. Oj zgadzam się w zupełności 😀 Ja wciąż jednak patrzę na to wszystko jako możliwość poznawania obcej kultury, przyzwyczajeń mieszkańców i ich codzienności. W końcu po co byśmy wyjeżdżali, gdyby wszędzie było tak samo? 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. Cała prawda! 😉 co do francuskiego dubbingu to mała anegdotka – Francuzi u mnie w pracy podśmiewają się strasznie,że w Polsce jeden lektor czyta role męskie, damskie i dziecięce … ;D mnie to tylko bawi bo wiem jak dubbing francuski tragicznie wygląda w porównaniu z oryginałem 😉
    Pozdrawiam i que la force soit avec toi! bo to na pewno nie jedyne wkurzające aspekty życia we Francji 😉

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s